Walka z cellulitem to utopia?

cellulitis_dutch_text

Reklamy cudownych środków likwidujących pomarańczową skórkę pojawiają się w telewizji coraz rzadziej. Dlaczego? Nawet siła chwytów marketingowych oraz ludzka łatwowierność mają swoje granice. Chyba każda z nas porzuciła już złudzenia odnośnie działania tego typu balsamów. Większość przerabiała też masaże, picie wody, specjalne ćwiczenia. Komu rzeczywiście udało się osiągnąć zadowalające efekty? Jak walczyć z cellulitem, żeby wygrać?

Fakt, nie jest to równa walka i całą pewnością nie jest ona łatwa. Kosztuje nas wiele, a efekty są zauważalne w minimalnym stopniu, po czym szybko zanikają. Ja również mam w tej dziedzinie wiele doświadczeń i wyciągnęłam kilka wniosków, którymi chcę się dzisiaj z Wami podzielić.

Co na pewno na mnie nie działa

Wszystkie sposoby, które przerabiałam, miały na celu rozbicie grudek tłuszczu i sprawienie, by podskórna tkanka się wygładziła. Wysiłki nie przynosiły rezultatów, albo były one tak mierne, że okazywały się niewspółmierne do włożonego wysiłku. Po paru latach (bo jestem uparta i wytrwała), w końcu dałam sobie spokój z masażami, balsamami, suplementami, prysznicami. Porzuciłam nadzieję na skuteczność drogich zabiegów (korzystałam z „żelazka”) oraz specjalnych ćwiczeń („body space”).

Jeśli nie masaż, to co?

Zrezygnowałam z tych wysiłków, a jednak teraz mam na tyle gładkie nogi, że nie muszę wstydzić się wychodzić latem w krótkich spodenkach. Jeszcze 4 lata temu nigdy bym się na to nie zdecydowała. Jeśli zatem popularne metody nic nie dają, to jak walczyć z cellulitem? Pierwszy wniosek, do którego doszłam:

Bez utraty wagi nie ma redukcji cellulitu

Tkanki tłuszczowej nie udało i się wygładzić. Nie mówię, że się nie da, ale jest ciężko. Jeśli nie można wygładzić, to co zrobić? Usunąć. Zawsze miałam masywne uda. Skupiłam się więc na ich wyszczupleniu. Przez rok udało mi się stracić po 6 cm w obwodzie. Cellulit znacznie się zmniejszył.

Ćwiczenia

To oczywista oczywistość. Redukcja skórki nie była spowodowana tylko redukcją samego tłuszczu. Z całą pewnością miały na to wpływ również ćwiczenia. Mięśnie się wzmocniły, a skóra ujędrniła. Nie jest prawdą, że przy rozroście mięśni cellulit jest bardziej widoczny – a przynajmniej w moim przypadku tak nie było (niektórzy mówią, że mięśnie „wybijają” grudki tłuszczu w górę i stają się one przez jakiś czas bardziej zauważalne).

…i oczywiście dieta

Ostatni punkt i ostatnia skuteczna broń – choć jej zastosowanie również wymaga od nas bardzo wiele. Rezygnacja z niezdrowego tłuszczu i smażonych potraw, zastąpienie tego zdrowymi tłuszczami z orzechów, nasion, ryb. Odstawienie cukru i słodyczy oraz mącznych dań. Włączenie do diety pokarmów bogatych w błonnik, kasz, otrębów, ziaren zbóż. Nie na jakiś czas. NA STAŁE. Tak. Już na zawsze. Trzeba pozbyć się pewnych przyzwyczajeń i trwale zastąpić je nowymi. Na redukcję cellulitu wpływa również spożywanie dużej ilości płynów (woda, herbatki bez cukru). O tym czytałyście już jednak tyle razy, że nie będę się rozwodzić. Osobiście piję dziennie około 1,5 litra płynów niegazowanych i niesłodzonych – i to wystarcza.

To wszystko. Trzy rzeczy, które działają. Proste równanie:

ćwiczenia + dieta = utrata wagi = redukcja cellulitu

Tyle w temacie. Wszystkie balsamy, kremy, żelazka i inne magiczne zabiegi możesz sobie podarować, bo szkoda czasu i szkoda twojej wiary, którą w nie pokładasz. Wierząc w takie rzeczy, oszukujesz samą siebie i karmisz się fałszywą nadzieją, która utrzymuje cię w strefie komfortu, dzięki czemu nie zabierasz się za prawdziwe działanie.

A Wy co o tym sądzicie? Zgadzacie się ze mną? Jakie macie własne sposoby na walkę z cellulitem?

One thought on “Walka z cellulitem to utopia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *